Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

diecezji Bielsko-Żywieckiej

Beatyfikowani z Peru

Beatyfikowani z Peru

BEATYFIKOWANI Z PERU – ojciec Zbigniew i ojciec Michał

Dnia 5 grudnia 2015 r. w peruwiańskim mieście Chimbote zostali ogłoszeni błogosławionymi  trzej męczennicy:
O. Michał Tomaszek i O. Zbigniew Strzałkowski – franciszkanie
oraz ks. Alessandro Dordi – włoski kapłan diecezjalny. Jako uczestnik tej uroczystości chcę podzielić się z Wami krótką relacją z pobytu w Peru i swoimi wrażeniami.

Nasza grupa pielgrzymów do Peru liczyła ponad 30 osób. Byli w niej duchowni z ks. Bp. Ordynariuszem Romanem na czele, współbracia z Zakonu, członkowie rodzin Męczenników oraz ich przyjaciele i znajomi. Podróż rozpoczęła się w Warszawie na lotnisku im. Fryderyka Chopina. Holenderskimi liniami KLM przez Amsterdam, po 15 godzinach lotu, dotarliśmy do Limy. Po odpoczynku i noclegu w hotelu w Limie autokarem wyruszyliśmy do Chimbote. Po pokonaniu ok. 500 km znaleźliśmy się na miejscu. Chimbote to miasto liczące ok. 400 tys. mieszkańców i jest siedzibą biskupa diecezji, do której należy Pariacoto, gdzie duszpasterzowali Męczennicy. Po zakwaterowaniu w hotelu i krótkim odpoczynku pojechaliśmy do katedry na Mszę św. i czuwanie przed beatyfikacją. Liturgii przewodniczył bp. Chimbote Angel Francisco Simon Piorno. Byłem urzeczony żywiołowością liturgii, spontaniczną radością i pięknem śpiewu.

Nadszedł oczekiwany dzień beatyfikacji. Wczesna pobudka, szybkie śniadanie i wyjazd na stadion w Chimbote. Na miejscu zastaliśmy tysiące osób. W pobliskiej szkole katolickiej, gdzie gromadzili się kapłani spotkałem wielu misjonarzy z Polski. Szczególną radością było dla mnie spotkanie z moimi kolegami z roku studiów O. Markiem Krupą i O. Markiem Wilkiem od ponad 20 lat pracujących w Ameryce Południowej.  Na pół godziny przed rozpoczęciem uroczystości beatyfikacyjnych zaczęła formować się procesja na stadion. Według organizatorów przybyło około 600 kapłanów i ponad 60 biskupów. Z Polski przyjechało prawie 200 kapłanów i 6 biskupów, nie licząc polskich biskupów i kapłanów pracujących w Ameryce Południowej. Na stadionie zgromadziło się około 25 tysięcy ludzi. Przejście na stadion i dojście do ołtarza na samym stadionie było dla mnie wielkim doświadczeniem pełnym radości i życzliwości Peruwiańczyków. Od pierwszych chwil czułem się tam jak wśród swoich. Witano nas okrzykami powitania, dotykano, proszono o błogosławieństwo. Przy wejściu na stadion dzieci obsypywały kapłanów kwiatami. Miałem wrażenie jakby wszyscy znali mnie od wielu lat. Ogromna serdeczność, spontaniczność i bezpośredniość tych ludzi bardzo mnie poruszyła. Po rozpoczęciu Mszy św. postulator naszego Zakonu O. Angelo Paleri przedstawił sylwetki O. Michała, O. Zbigniewa i ks. Alessandra i poprosił o wyniesienie ich na ołtarze. Następnie kardynał Angelo Amato, delegat papieża Franciszka, odczytał dekret beatyfikacyjny podpisany przez Ojca Świętego Franciszka i uroczyście ogłosił, że od tej chwili O. Michałowi Tomaszkowi, O. Zbigniewowi Strzałkowskiemu i ks. Alessandro Dordi przysługuje tytuł błogosławionych. Po tych słowach wierni dali wyraz swojej radości przez długie i burzliwe oklaski. Po Liturgii Słowa kardynał Amato wygłosił kazanie ku czci nowych błogosławionych. Powiedział m.in.: „ Nasi męczennicy mówili językiem Bożej miłości. Pochodzili z dalekich krajów i mówili innymi językami. O. Michał i o. Zbigniew mówili po polsku, zaś ks. Alessandro po włosku. Przybywając do Peru nauczyli się waszego pięknego języka, ale przede wszystkim nasi męczennicy mówili językiem miłości. Ich przepowiadanie i zachowanie, ich apostolstwo i akceptacja męczeństwa były lekcjami miłości, ponieważ miłość zwycięża nienawiść i gasi zemstę”.

I dalej: „Co nam mówią męczennicy? Zostawiają nam trzy przesłania: Pierwsze jest przesłaniem wiary: męczennicy przezwyciężyli liczne trudności swojej misji na ziemi peruwiańskiej, dzięki nadzwyczajnemu zaufaniu opatrzności Bożej. Ten mocny duch wiary dał im wewnętrzny pokój, aby oddać siebie w ręce Boże, trwając w wypełnianiu swojej misji, pomimo wyraźnego niebezpieczeństwa śmierci.

Drugie przesłanie dotyczy miłości. Z powodu miłości stali się misjonarzami, zachęceni potrzebą głoszenia Chrystusa i niesienia ludom Dobrej Nowiny. Uczyli dzieci i młodych miłości do Jezusa. Pomagali potrzebującym, towarzyszyli chorym. Byli uprzejmi, przyjaźni, pracowici. Na przykład w czasie epidemii cholery, w marcu 1991 r. dwaj franciszkanie starali się towarzyszyć zarażonym, przewożąc ich do szpitali. Pomagali mieszkańcom wiosek w czasie kryzysu ekonomicznego i suszy. Przyczyniali się do budowy studni. Organizowali kursy hodowli zwierząt, uprawy roli i budowy dróg. Nie mieli nieprzyjaciół, wszyscy ich szanowali i kochali.

Trzecie przesłanie mówi o wierności powszechnemu powołaniu chrześcijańskiemu i misyjnemu. Męczennicy byli wytrwali w modlitwie, z radością prowadząc życie ubogie i proste, nieprzywiązani do dóbr doczesnych. Przybyli do Peru, aby służyć dziełu Bożemu i z takim nastawieniem wewnętrznym zmierzyli się ze śmiercią dla Pana.  Są męczennikami zarówno przez krew wylaną dla wyznania wiary wobec zabójców, jak i przez wyznanie miłości, która przemienia naszą historię, skażoną złem w Historię Zbawienia – zaczyn nadziei i dobroci”.

Na zakończenie Mszy św. odśpiewany został hymn ku czci męczenników „Oni tutaj są” skomponowany specjalnie na uroczystość beatyfikacji. Okazywanie radości i wdzięczności Bogu za dar beatyfikacji męczenników trwały jeszcze bardzo długo po Mszy św.

Zmęczeni i spaleni słońcem wróciliśmy do hotelu. Kolejny dzień obfitował w kolejne uroczyste wydarzenia. Po śniadaniu wyjechaliśmy autobusem do Pariacoto miejsca pracy i męczeńskiej śmierci Michała i Zbyszka. Miasteczko liczy niecałe dwa tysiące mieszkańców. Otoczone jest przez wysokie Andy. Surowe, pozbawione roślinności, sprawiają wrażenie bardzo majestatycznych gór. To miejsce nadaje się do zamieszkania tylko przez twardych ludzi. Doświadczyłem jednak otwartości serca i serdeczności mieszkających tam ludzi.

Pod przewodnictwem biskupa Chimbote, w obecności wielu mieszkańców Pariacoto i gości została odprawiona uroczysta Msza św. dziękczynna za beatyfikację męczenników. Koncelebransami byli biskupi z Polski na czele z abp. Stanisławem Gądeckim, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, kilkunastu innych biskupów oraz około stu kapłanów. I znowu to niesamowite doświadczenie gościnności i serdeczności miejscowej ludności. Szczególnym wydarzeniem była procesja z darami. Przy dźwiękach muzyki tanecznym krokiem do ołtarza przyszły dziewczynki ubrane w piękne miejscowe stroje ludowe, a za nimi osoby niosące dary: przedstawiciel parafii przyniósł małego baranka i wręczył abp. Gądeckiemu, dzieci z miejscowej szkoły ofiarowały namalowane przez siebie obrazy Męczenników, w procesji niesiono świece, piękne kwiaty, owoce i dary do sprawowania Mszy św. Wielki entuzjazm wśród ludzi wzbudził udział w procesji z darami rodzeństwa Męczenników.

Po Mszy św. kilka tysięcy jej uczestników udało się do symbolicznej Bramy Miłosierdzia. Znajdowała się ona w miejscu gdzie rozpoczyna się twarda, kamienista droga, którą terroryści wywieźli Michała i Zbyszka na miejsce stracenia. Po modlitwie i gestach przekazania znaku pokoju najpierw duchowieństwo, następnie rodziny Męczenników, a potem wszyscy obecni przeszli przez Bramę Miłosierdzia. Po zakończonej celebracji udaliśmy się na miejsce męczeństwa. Około kilometr kamienistą drogą, dość ostro pod górę. W ostrym słońcu i dokuczliwym kurzu wspinaliśmy się, by dotrzeć do celu. Po  drodze mijaliśmy stacje Drogi Krzyżowej, które zostały postawione by uczcić śmierć męczeńską Ojców Michała i Zbigniewa, w której upodobnili się do Jezusa oddającego życie za zbawienie świata. W miejscu męczeństwa stoi mała kapliczka z wizerunkami męczenników. Gdy stanąłem obok tej kapliczki ogarnęło mnie wzruszenie. Stałem na miejscu gdzie zostali zamordowani, gdzie oddali życie za Chrystusa. Myślę, że po Mszy św. beatyfikacyjnej był to najważniejszy moment mojej pielgrzymki. Dziękowałem Bogu za ich życie i męczeństwo. Prosiłem dla siebie o męstwo w wierze i odwagę dawania świadectwa Chrystusowi na wzór Michała i Zbyszka.  Niedaleko miejsca męczeńskiej śmierci franciszkanie wybudowali dużą kaplicę, do sprawowania Mszy św.

Kolejnym punktem pielgrzymki była Msza św. dziękczynna w katedrze w Limie  pod przewodnictwem ks. kard.  Juana Luisa Cipriani Thorne, arcybiskupa Limy. Był to 8 grudnia, uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Kardynał Cipriani tak mówił w swoim kazaniu: „Czy wyobrażasz sobie tych naszych braci chwilę przed męczeńską śmiercią zadaną przez przemoc i terror? Chwilę przed tym, jak Pan wybiera kogoś, aby dać mu palmę męczeństwa, to jest wybór bardzo szczególny. Dlatego możemy być pewni, że nasi bracia mając światło wiary z pokojem, w obecności Bożej z pełnią nadziei wiecznej oddali swoje życie w pokoju. Często, gdy brakuje odniesienia do Boga, przychodzi lęk. Przypomnijmy słowa Papieża Benedykta XVI, które odnoszą się do Maryi Niepokalanej: w Niej widzimy odbicie piękna, które zbawia świat. Piękna Boga, które lśni w obliczu Chrystusa. W Maryi piękno jest całkowicie czyste, pokorne, bez pychy i  wywyższania się nad innych. Dziś nasza Matka zaprasza nas w swoje ramiona. Przyjdź w moje ramiona, ja zaniosę cię do mojego Syna. Z radością przekażemy wiarę naszym braciom. Dla Kościoła w Peru beatyfikacja męczenników jest powodem do radości, a dla Kościoła w Polsce i we Włoszech męczennicy są przykładem dla tych, którzy dali i dają życie dla innych. Dzisiaj wznosimy nasze dziękczynienie za Twoich Synów Panie, za Michała, Zbigniewa, za wszystkich kapłanów Polaków, należących do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, za ks. Alessandro Dordi, kapłana włoskiego, z diecezji Bergamo. Ilu was, którzy jesteście tutaj, przybyliście po to, by podobni jak oni, zasiewać wiarę i wypełnić swoją misję? Dziękuję. Z ufnością patrzmy na tych braci zamordowanych z nienawiści do wiary. Pan da dużo więcej niż prosimy”.

Pozostałe dni mojego pobytu w Peru były czasem typowo turystycznym. Zwiedziliśmy Limę – Miasto Królów, założone przez Francisco Pizzaro. Szczególną atrakcją było centrum Limy, czyli Lima kolonialna, gdzie znajduje się  m.in. Pałac Prezydencki, Katedra, Pałac Arcybiskupi, które zostały odnowione przez polskiego architekta Ryszarda Jaxa Małachowskiego; dworzec Kolei Transandyjskiej współprojektu inż. Ernesta Malinowskiego; piękny kościół i klasztor Franciszkanów, w którym znajduje się pierwszy cmentarz limeński. Z Limy udaliśmy się samolotem do Cusco, historycznej stolicy Państwa Inków, leżącego na wysokości prawie 3500m. Tam przeżyłem ciekawe doświadczenie choroby wysokościowej. Z Cusco wyjechaliśmy pociągiem do miejscowości Aguas Calientes, a stamtąd małymi autobusami do ruin „Zaginionego Miasta Inków” – Machu Picchu.

Bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi udaliśmy się do Limy na lotnisko. Samolotem holenderskich linii lotniczych KLM do polecieliśmy do Amsterdamu, a następnie do Warszawy. Powrotna podróż trwała ponad dobę, w tym sam lot piętnaście godzin. Jestem wdzięczny Bogu za udział w beatyfikacji naszych męczenników i ludziom, którzy w jakikolwiek sposób mi pomogli.

 

o. Sylwester Miecznik