Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

diecezji Bielsko-Żywieckiej

Dziś strach oczy ma coraz mniejsze

AK 03/2010

Czy zastanawialiście się kiedyś jakie filmy można obejrzeć ostatnio w kinie? Ja tak! Bardzo często przeglądam ulotki z repertuarem, oglądam trailery i przeglądam strony internetowe z zapowiedziami najnowszych produkcji. Lubię oglądać filmy. Szczególnie upodobałem sobie te z gatunku grozy. Moimi ofiarami więc stają się najczęściej wszelkiego rodzaju thrillery, horrory, sci-fi i filmy przygodowe. Od pewnego czasu ubolewam jednak nad tym, że filmy te powoli zmieniają się. Czy na lepsze? Nie wiem samr30; Ale każdy ma swój gust i wie co mu się podoba. W każdym razie nie mogę powiedzieć, że są złe r11; są INNE. W miarę upływu lat można doszukać się w filmach coraz większej liczby drastycznych scen przechodzących czasem przez granice absurdu. Trudno to porównywać z klasykami gatunku sprzed 20 lat gdzie wystarczyła odpowiednia muzyka, skrzypiące stare drzwi, ślad krwawej dłoni na białej ścianie i przeraźliwy krzyk ofiary. Tych kilka prostych trików sprawiało, że najdrobniejszy szmer w pokoju u niektórych wywoływał ataki paniki, a przecież nie pokazano nic szczególnego. Cały strach kumulował się w wyobraźni każdego z nas i pomnażał się niezliczonymi wizjami zakończenia sceny we własnym umyśle. Najstraszniejsze było to czego w ogóle nie można było zobaczyć. W dzisiejszych filmach grozy nie pozostawia się widzowi wiele możliwości. Sceny tragicznych wypadków i morderstw przedstawia się często z najdrobniejszymi szczegółami. Poziom dokładności zależy tylko i wyłącznie od fantazji reżysera i budżetu przewidzianego na efekty specjalne. Wiele filmów, które doczekały się już sequeli, opiera się głównie na prezentowaniu coraz to bardziej wyszukanych pomysłów rozerwania człowieka na strzępy. Oglądając tak drastyczne sceny bynajmniej nie odczuwam strachu. Użyłbym raczej określeń takich jak wstręt czy obrzydzenie. Jednak niesamowite zyski, jakie notują producenci i dystrybutorzy tego rodzaju kina, świadczą o rosnącym zapotrzebowaniu w tej branży. Zapotrzebowaniu głównie ze strony młodzieży. I tu wydaje mi się, że powoli dochodzimy do pewnej pułapki naszej cywilizacji. Mamy do czynienia z rosnącym popytem na strach, który ze strachem nic wspólnego nie ma. Nie chcę robić tu nagonki na wielkie wytwórnie filmowe, producentów i reżyserów r11; nie! Chodzi mi jednak o nazywanie rzeczy po imieniu. O identyfikacje konkretnych emocji takich jak miłość, nienawiść czy właśnie strach. Zauważenie braku pewnych odczuć powoduje konieczność ich poszukiwania i otwiera bramę do wykolejenia społecznego (przestępstwa, nałogi) lub znajduje upust w zafałszowaniu (choć powoduje duże napięcie – obrzydzenie nazwane jest strachem lub przerażeniem). Spowodowane być to może przez szeroko pojęte wychowanie bez stresu, gdzie celowo pozbawia się młodego człowieka negatywnych bodźców. Strach jest uczuciem pierwotnym, reakcją mózgu na zagrożenie. Powoduje wydzielanie do krwi adrenaliny, która przyspiesza oddech i bicie serca, dostarczając do organizmu dodatkową dawkę tlenu i energii. Jednych stan ten paraliżuje innym pozwala na dokonanie heroicznych czynów. Słyszymy czasem historie o postrzelonym w czasie starcia z wrogiem żołnierzu, który wyniósł rannego kolegę z pola walki. Czy o dzieciach, które z pożaru uratowały swoje rodziny. Tak więc odczuwanie strachu jest ewolucyjnie uzasadnione. Uważam więc, że błędem jest ochrona dzieci przed KAŻDYM rodzajem przemocy i stresu (ostrzegam tu jednak przed skrajnościami i bombardowaniem dzieci stresogennymi bodźcami). Z odczuwaniem stresu jest jak z chorobami zakaźnymi i sterylnością na co dzień. Bez kontaktu z bakteriami nie jesteśmy się w stanie na nie uodpornić. Niektóre choroby są tak groźne, że najlepiej się na nie zaszczepić już w dzieciństwie. Do takich chorób zaliczyłbym stres. Kontakt z nim w młodych latach ułatwia przeżywanie go w dorosłym życiu. Ludzie coraz rzadziej rozmawiają ze sobą, a co za tym idzie r11; rzadko mówią o swoich emocjach i lękach. Pokolenie wstępujące obserwuje nas z boku i uczy się. Z każdej strony atakowani jesteśmy przez rfałszywe emocjer1;: hedonizm miesza się z miłością, konsumpcjonizm ze szczęściem, a obrzydzenie ze strachem. Często prawdziwa zostaje tylko nienawiść. Jeśli więc młody człowiek nie zrozumie swojego życia emocjonalnego i odpowiednio go nie nazwie, będzie miał problemy z ich identyfikacją. To prowadzi zaś do konfliktów r11; z sobą, z rodziną i innymi. Gdy zaś pojawi się silna emocja, której nie doświadczyło się wcześniej może dojść do czegoś co bez kozery mogę nazwać rreakcją alergicznąr1; r11; samobójstwo, narkomania, alkoholizm, ucieczki z domów czy problemy z prawem. Gdy więc rszczęśliwe dzieckor1; wychowuje się w rszczęśliwej rodzinier1;, w której ukrywa się emocje i tuszuje poważne problemy, pozbawione jest możliwości wdrukowania sobie pewnych reakcji na sytuacje stresowe (pozytywne i negatywne). Jeśli więc w domu nie pozna pewnych zjawisk na pewno zidentyfikuje je w telewizji albo u swoich rówieśników. Czy poprawnie? O tym można przekonać się niestety po wielu latach. Zastanówmy się więc czy trzymając nasze pociechy pod kloszem nie robimy im zbytniej krzywdy?!

Piotr Kozieł